wtorek, 19 października 2010

Daniel Radcliffe bogatszy niż książę Harry

Daniel Radcliffe dorobił się ogromnego majątku. Główna rola w serii filmów o Harrym Potterze przyniosła młodemu Anglikowi fortunę, która podobno przewyższa tę, której właścicielami są książęta William i Harry.

Aktor ma na swym koncie 28,5 miliona funtów, podczas gdy spadkobiercy angielskiego tronu "zaledwie" po 28 milionów. Według finansowanego raportu przygotowanego przez Gilmore'a Jacobsa Radcliffe ma m.in. 18 milionów w inwestycjach 3 miliony w banku. Ponadto posiada mieszkanie w Londynie oraz 3 nieruchomości w Nowym Jorku.

Już od 19 listopada będziemy mogli podziwiać milionera w pierwszej odsłonie filmu "Harry Potter i Insygnia Śmierci".

Źródło: WP

niedziela, 17 października 2010

Magiczne więzi Harry'ego Pottera

Daniel Radcliffe jest przekonany, że pomiędzy nim a Emmą Watson i Rupertem Grintem wytworzyła się specyficzna więź.

Trio wcieliło się w główne postaci w ekranizacjach książek Joanne K. Rowling - Harry'ego Pottera, Hermionę Granger i Rona Weasleya.

- Oczywiście, mamy też innych przyjaciół - wyjaśnił Radcliffe. - Nie trzymamy się tylko w trójkę, ale dogadujemy się naprawdę świetnie i mamy świadomość, że cokolwiek by się nie wydarzyło w naszym życiu, nikt inny nie będzie miał za sobą takich doświadczeń jak my. I myślę, że ta świadomość nigdy nas nie opuści.

Aktorów w akcji będziemy mogli podziwiać już od 19 listopada w pierwszej odsłonie filmu "Harry Potter i Insygnia Śmierci".

Źródło: WP

środa, 22 września 2010

Daniel Radcliffe u psychoterapeuty

Daniel Radcliffe, wciąż znany przede wszystkim z roli czarodzieja Harry’ego Pottera w serii ekranizacji książek J.K. Rowling, zaczął chodzić do psychoterapeuty. Nie ma to jednak związku z jakimikolwiek problemami emocjonalnymi młodego aktora, lecz… przygotowaniami do gotyckiego thrillera "The Woman In Black".

Będzie to ekranizacja książki Susan Hill z 1983 roku stanowiącej interpretację klasycznej opowieści o duchach.

– Przygotowania są naprawdę trudne. Daniel ma dojrzałą, skomplikowaną rolę i chce możliwie najlepiej zrozumieć uczucia, jakie przeżywa grana przez niego postać – twierdzi źródło bliskie aktorowi, na której powołuje się "The Sun". Odtwórca roli Harry’ego Pottera podchodzi do roli poważnie, dlatego spotyka się z psychoterapeutą. Ma to mu pomóc w oddaniu stanów emocjonalnych bohatera.

O jakiego bohatera chodzi? W "The Woman In Black" Daniel Radcliffe wciela się w młodego adwokata Arthura Kippsa, który ma za zadanie uregulować sprawy majątkowe samotnej wdowy, która zmarła w swoim domu na przedmieściach Crythin Gifford. Mieszkańcy zdają się omijać starą rezydencję i niechętnie wspominają jej właścicielkę. Mimo ostrzeżeń, Kipps odwiedza złowrogie domostwo i stopniowo poznaje jego przerażającą historię.

poniedziałek, 20 września 2010

Zdjęcia postarzonych bohaterów czyli epilog filmu Harry Potter i Insygnia Śmierci

Jakiś czas temu wyciekły do internetu zdjęcia zrobione przez fanów podczas kręcenia sceny epilogu filmu Harry Potter i Insygnia Śmierci. Można na nich zobaczyć jak wyglądają postarzeni Daniel Radcliffe, Emma Watson, Rupert Grint i Tom Felton.

Harry i Ginny Potter

Ginny i Albus Potter

Harry, Ginny i Albus Potter

Ginny i Lily Potter

James, Albus i Ginny Potter

James Potter

Draco Malfoy

Draco Malfoy

Draco Malfoy

Draco Malfoy

Draco Malfoy i Ron Weasley

Ron Weasley

Ron i Hermiona

Harry Potter

Hermiona

Harry

Hermiona

czwartek, 16 września 2010

Daniel Radcliffe w rankingu Forbes

W rankingu 100 najcenniejszych celebrytów 2010 Daniel Radcliffe zajął 82 miejsce z zarobkiem 25 milionów dolarów.



Magazyn "Forbes" opublikował listę najlepiej zarabiających aktorów. Daniel Radcliffe zajął w tym rankingu szóste miejsce! Brytyjski aktor zarobił w minionym roku 25 milionów dolarów. Absolutnym zwycięzcą okazał się być Johnny Depp (75 milionów dolarów), nieco mniej zarobili Ben Stiller (54 miliony), Tom Hanks (45 milionów) oraz Adam Sandler (40 milionów) i Leonardo DiCaprio, (28 milionów dolarów).


Źródło: Forbes

wtorek, 7 września 2010

Daniel Radcliffe: ostatni "Harry Potter" wstrząśnie widzami

Daniel Radcliffe jest przekonany, że ekranizacja ostatniej części przygód Harry'ego Pottera wstrząśnie wieloma widzami.

Daniel Radcliffe, który niedawno zakończył zdjęcia do ostatnich dwóch filmów na podstawie książek J.K. Rowling, przyznaje, że wiele osób nie będzie w stanie oglądać spokojnie scen, w których grany przez niego Harry będzie bliski śmierci po walce ze swoim zaciekłym wrogiem Voldemortem.

- Najbardziej wstrząsające będzie to, że Voldemort niszczy dzieciaka, bo z jego rąk zginie również wielu dorosłych, ale myślę, że najmocniej wstrząśnie widzami scena, w której będzie próbował zamordować 17-letniego chłopca - mówi aktor w wywiadzie dla magazynu "Empire", wyznając, że nie jest pewien, czy jego bohater staje się w ostatnim filmie całkowicie dojrzałym mężczyzną.

- Ktoś zapytał mnie niedawno, czy w filmie będzie moment, w którym Harry staje się mężczyzną, ale moim zdaniem, na pewno jest na to za wcześnie, bo on ciągle ma tylko 17 lat - dodaje.

"Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część I" pojawi się w polskich kinach już 19 listopada.

Źródło: Onet.pl

piątek, 3 września 2010

Daniel Radcliffe jest mało hollywoodzki

Daniel Radcliffe dziwi się, gdy ludzie kojarzą go z Hollywood.

Brytyjczyk znany z roli Harry'ego Pottera w serii ekranizacji książek J. K. Rowling wyznał, że woli Nowy Jork od Los Angeles.

- Pojechałem tam na premierę 5. części "Harry'ego Pottera" - wyjaśnił aktor. - To była moja pierwsza wizyta w Los Angeles. To dziwne, bo ludzie mnie mają za hollywoodzkiego aktora, a ja wcale tak nie uważam. Kiedy komuś mówię, że to była moja pierwsza wycieczka do LA, szczęki uderzają o podłogę i wszyscy się na mnie patrzą jakbym miał 2 głowy.

Źródło: WP

Daniel Radcliffe jest wolny i szuka dziewczyny

Daniel Radcliffe oświadczył, że z nikim obecnie się nie spotyka i że nadal szuka dziewczyny.

W ostatnich dniach media poinformowały, że aktor, który jakiś czas temu rozstał się z Laurą O'Toole, ma nową partnerkę. Miała być nią 19-letnia Olive Uniacke, córka producenta "Harry'ego Pottera". Sam Radcliffe zdementował te doniesienia.

- Byłem w związku przez trzy lata, ale teraz, na tę chwilę, jestem sam i szukam dziewczyny - tłumaczy aktor. - Niestety, nie idzie mi najlepiej, ale próbuję nadal. Po raz pierwszy w życiu chodzę na randki. Wszystkie moje poprzednie dziewczyny poznawałem w pracy i jakoś tak wychodziło, że po jakimś czasie już byliśmy razem. Co do randek, to owszem, są stresujące. Nie chodzi o to, że mało mówię, ale panicznie boję się niezręcznej ciszy. Chyba każdy się tego boi. Zazwyczaj pod koniec randki nawijam już bez przerwy. Robię się nie tylko gadatliwy, ale i nieco nudny.

Daniela Radcliffe'a będziemy mogli podziwiać od 19 listopada 2010 roku w pierwszej części produkcji "Harry Potter i Insygnia Śmierci".

Źródło: WP

piątek, 27 sierpnia 2010

Daniel Radcliffe: Do kina wchodzę tylko po ciemku

Z Danielem Radcliffe’em rozmawia Roman Rogowiecki

Czy może pan wskazać z jednej strony najbardziej zabawne momenty, a z drugiej – najgorsze chwile w pracy nad filmami z serii o Harrym Potterze?
Daniel Radcliffe: Bardzo trudno byłoby mi wybrać najlepsze momenty z dziesięciu lat kręcenia przygód Harry’ego Pottera, bo to byłyby też najlepsze momenty z mojego życia. Naprawdę dobrych chwil było bardzo dużo. Nie sposób wybrać jednej. Nawet kiedy nie kręcimy zabawnej sceny, to nie oznacza, że nie jestem zadowolony i szczęśliwy. Jeśli chodzi o najmniej przyjemne momenty, to zdecydowanie najgorszą rzeczą, jaka spotkała mnie podczas kręcenia Harry’ego Pottera, jest gra w Qudditch – trzema rodzajami piłek. Wspomnienie o niej wywołuje u mnie sporo bólu, choć wiem, że Tom Felton uwielbiał kręcenie tych scen. Dla mnie to koszmarny czas.

Ma pan ulubioną część przygód Herry’ego Pottera?
Mój ulubiony odcinek to trzecia część „Harry Potter i więzień Azkabanu” – dzięki pracy z Garym Oldmanem, którego bardzo podziwiam i cenię jako aktora. Gra wszystko z wielką łatwością, a przy tym jest zawsze skoncentrowany na roli. Inspiruje mnie to, jak zachowuje się na planie. Dlatego granie z nim było dla mnie dotychczas największym przeżyciem i najciekawszym doświadczeniem.

A jak by pan opisał pierwsze filmy z serii?
Pierwszy ma formę genesis przygód głównego bohatera. W tym filmie pokazane są wszystkie postacie i jest wyjaśnione ich pochodzenie. W drugim filmie Harry zagłębia się bardziej w ciemnym świecie czarów.

Co pan powie o własnych doświadczeniach z tych wczesnych filmów?
Jeśli chodzi o ogólne wrażenia, były i są niesamowite. Mogę powiedzieć, że moje życiowe przejścia przez dziesięć lat kręcenia sagi na pewno były bardziej miłe niż przeżycia Herry’ego Pottera. Na planie spotkałem wielu ludzi, którzy na zawsze pozostaną moimi przyjaciółmi. Ponadto granie w tych filmach otworzyło przede mną wiele drzwi w przemyśle filmowym i dało możliwość robienia innych rzeczy.

Czy pamięta pan jeszcze operatora Sławomira Idziaka, który pracował z panem przy filmie „Harry Potter i Zakon Feniksa”?
Oczywiście, że go pamiętam. Wykonał niezwykłą robotę, cudownie oświetlając piąty film. Nie rozmawiałem z nim zbyt często, bo mój polski jest do kitu, ale na szczęście jego angielski brzmi znacznie lepiej. Była mała bariera językowa, ale pamiętam Sławomira Idziaka jako uroczego człowieka.

Czy miał pan kiedyś wątpliwości czy kontynuować granie Pottera?
Był taki moment po trzeciej części, że zastanawiałem się, czy uda mi się nadal grać Harry’ego. Kłopot rozwiązał się sam, bo przecież nie ma specjalnie dużo ról dla 15-latków. Byłoby to zresztą bardzo głupie – odejść z filmu, który daje mi tyle szans. Swoją drogą tak się dziwnie składało, że dotychczas grałem rolę ludzi w moim wieku, tak było w przypadku filmu „December Boys” czy „My Boy Jack”.

Jak bardzo lubi pan ryzykować jako aktor? Granie w sztuce „Equus” wzbudziło wiele kontrowersji i było bardzo śmiałym krokiem w pana karierze...
Trzeba podejmować ryzyko. To dla mnie bardzo ważne. Moim zdaniem wspólnym mianownikiem dla wszystkich najlepszych aktorów na świecie jest chęć podjęcia się zagrania roli, co do której nie mają pewności, że im się to uda. Mimo to próbują. Nawet jeśli rzecz będzie klapą, mogą powiedzieć, że spróbowali. Uważam, że o wiele lepiej jest próbować – nawet za cenę porażki – niż nie podjąć wyzwania. Dla aktora nie jest to przecież sprawa życia czy śmierci. Osobiście lubię takie ryzyko i uważam, że nie można się bać. Nie zagrałbym paru ról, gdybym nie miał ochoty na coś, co się nazywa ryzykiem aktorskim. Gdyby ktoś mnie pytał, jakim chcę być aktorem, odpowiedziałbym: takim, który próbuje grać role trudne. Cenię aktorów za to, że potrafią ryzykować swoim nazwiskiem dla roli.

W sztuce „Equus” kontrowersje wzbudził fakt, że pojawia się pan na scenie nago.
Z aktorskiego punku widzenia „Equus” nie był kontrowersyjny. Dla mnie nagość nie była wcale czymś szokującym. Nie sądzę też, by wzbudziła kontrowersje u tych, którzy wcześniej znali tę sztukę. W tym dramacie, przynajmniej dla mnie, szokiem był wątek oślepienia koni, ale to jakoś nie przykuło uwagi dziennikarzy.
W sumie recenzje były jednak pochlebne i byłem nawet zdziwiony. Jestem wdzięczny, że Kenneth Branagh zasugerował mi kiedyś, bym zagrał tę rolę, to był świetny pomysł, bo jestem z niej naprawdę dumny.

Ma pan zamiar grać więcej w teatrze?
O tak, szczególnie, że „Equus” odniósł sukces. To dało mi nieco inną pozycją. Zauważyłem, że i aktorzy traktują mnie teraz inaczej. Ponadto do teatru przychodzą inni ludzie, to nie jest publiczność Harry’ego Pottera. Chcę wrócić na scenę, bo jestem już wystarczająco dorosły na inne role. Moi rodzice zawsze mówili, bym nad sobą pracował, doskonalił warsztat. Młodzi aktorzy z reguły szybko się zniechęcają, ale nie ja. Pamiętam, że ponad rok ćwiczyłem emisję głosu, tak by słyszeli mnie dobrze ludzie siedzący w ostatnim rzędzie w teatrze.

W jakich filmach chce pan grać po zakończeniu przygód Pottera?
Generalnie chcę grać w dobrych filmach, nie muszą być przebojami kasowymi. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że mogę wybierać role, co w moim wieku jest rzadkie. Na szczęście mam dosyć pieniędzy, by teraz wybierać tylko to, co mi odpowiada.

A co pan zrobi, gdy nagle nie będzie ofert pracy. Jak pan da sobie z tym radę?
Jestem na taką ewentualność przygotowany. Cokolwiek by się miało wydarzyć, jestem psychicznie przygotowany na ciężką pracę w tym zawodzie i wierzę w siebie. Dam sobie radę.

Co pan sądzi o karierze Roberta Pattinsona?
Nie byłem jeszcze na filmie „Zmierzch”, ale jestem zadowolony z sukcesu Pattinsona. Cieszy mnie to, że ktoś, kto jest częścią wielkiej rodziny Harry’ego Pottera, odnosi sukcesy w innych filmach.

Czy zdarza się, żeby ktoś zwracał się do pana per „Harry”?
Rzadko. Chociaż swojego czasu zdarzało się to dość często. Było to dla mnie dosyć oczywiste, że ludziom łatwiej było nazywać mnie Harry.
Mało kto znał wtedy moje prawdziwe imię.

A dziś ma pan już 21 lat...
I ten wiek bardzo mi odpowiada. Jakoś nie wydaje mi się, żeby zdarzało się coś niesamowitego, gdy się kończy 20 lat.

Skąd u pana tyle energii?
Zawsze taki byłem, od dziecka miałem w sobie masę energii. Mam też dużo pasji. Wiem, że gdy coś mnie zajmuje, strasznie macham rękoma, co czasami wygląda dziwnie, ale taki już jestem.

Przyznał pan niedawno w jednym z wywiadów, że w szkole czuł się zaszczuty.
Powiedziałem w wywiadzie w miesięczniku „Esquire”, że miałem ciężkie życie w szkole, ale to nie było nic traumatycznego i nie miało na mnie większego wpływu. Nie nazwałem tego „zaszczuciem”, jak było napisane. Zwyczajnie nie byłem w szkole za bardzo lubiany, nie umiałem się dogadywać z wieloma rówieśnikami. To jednak zostało teraz mocno wyolbrzymione.

A jak by pan zdefiniował swoje poczucie humoru. Czasami śmieje się pan z samego siebie, a co pana bawi u innych?
Przyznaję, że mam bardzo dziwne poczucie humoru.
Patrzę i śmieję się z rzeczy wręcz idiotycznych. Bawi mnie, gdy widzę coś, co cudownie nie pasuje do reszty. Naprawdę wszystko może wywołać u mnie śmiech. Choćby różne znaki, wywieszki w sklepach, rzeczy na wystawach potrafią być niezwykle śmieszne. Przyznaję, że mam sardoniczne poczucie humoru i mocno pokręcone. No i bardzo brytyjskie, osadzone w tej tradycji.

Sprawia pan wrażenie zwyczajnej osoby mimo niebywałej sławy, jaką osiągnął.
Cała ekipa Pottera jest jak rodzina i nikt z nas nie ma problemów z byciem normalnym. Wielka w tym zasługa moich rodziców, którzy są naprawdę fajni i dobrze mną pokierowali. Mam wrażenie, że w Ameryce jest zupełnie inaczej i tam sława przysparza czasem aktorom problemów. W Anglii jest inaczej, tutaj aktorzy są bardziej pilnowani. Nie mogą sobie pozwolić tak łatwo na zniszczenie własnej kariery.

Jak pan reaguje, gdy ludzie pana rozpoznają na ulicy?
Z reguły to mi nie przeszkadza, bo lubię kontakt z obcymi osobami. Zawsze można poznać kogoś, kto ma inną perspektywę, dowiedzieć się czegoś na swój temat. Tylko w kinie wolę być anonimowy, a że lubię filmy, wchodzę na salę dopiero, gdy zgaśnie światło.

W szóstej części przygód młodego czarodzieja „Harry Potter i Książę Półkrwi”, która nie była jeszcze pokazywana w polskiej telewizji, znowu musiał się pan całować na planie.
Podszedłem do sceny pocałunku tak jak do kolejnej sceny, którą miałem zagrać. Oczywiście mój pierwszy pocałunek z filmu „Harry Potter i Zakon Feniksa” poprzedził wielki stres, byłem kłębkiem nerwów przed kręceniem. Tym razem pocałunek był jednak bardziej niespodziewany. Dla mniejszych dzieci oglądających ten film to nie powinien być problem.
Poza tym, jeśli komuś nie odpowiada ta scena, może na chwilę zamknąć oczy i otworzyć, jak już będzie po wszystkim. W szkole bywają w tym wieku gorsze sceny niż nasze pocałunki.

Kiedyś powiedział pan, że z czarów chciałby mieć czapkę-niewidkę. A teraz?
Nic się nie zmieniło. Chciałbym móc być niewidzialnym, bo wtedy mógłbym się czasami zakradać do uszu różnych osób i szeptać śmieszne historie. To jednak tylko teoria. Bardzo żałuję.

A co kojarzy się panu z Polską oprócz Sławomira Idziaka?
Żołnierski salut dwoma palcami, prawda, że tak salutują Polacy? To pierwsze, co mi przyszło do głowy na myśl o Polsce.

Daniel Radcliffe
Niedawno skończył 21 lat, a jest najlepiej zarabiającym aktorem na świecie. W 2009 roku z dochodami w wysokości 41 mln dolarów wyprzedził takie sławy, jak Brad Pitt (13,5 mln), Robert De Niro (24,5 mln) czy Tom Hanks (36 mln).
Pochodzi z Londynu i jest synem agenta literackiego Alana Radcliffe’a oraz agentki do spraw obsady Marcii Gresham Jacobson. Pierwszy raz wziął udział w castingu w wieku ośmiu lat, starając się o rolę w filmie Tony’ego Billa „Oliver Twist” (1997). Debiutował dwa lata później rolą małego Davida w filmowej adaptacji „Davida Copperfielda” Dickensa. W 2000 roku Chris Columbus wybrał go na odtwórcę tytułowej roli w pierwszej części przygód małego czarodzieja „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”. Radcliffe pokonał ponad 2 tysiące chłopców starających się o tę rolę. Zdobył uznanie autorki magicznej sagi J.K. Rowling, choć wielu krytyków negatywnie recenzowało jego aktorskie umiejętności. Zaczął być rozpoznawany na całym świecie, a kolejne części serii przyniosły mu nie tylko sławę, ale i ogromną fortunę. Szybko stał się najbogatszym nastolatkiem w Wielkiej Brytanii, pozostawiając w tyle nawet następcę brytyjskiego tronu, księcia Williama, i jego brata Harry’ego.

środa, 25 sierpnia 2010

Nowe życie Harry'ego Pottera

Kolejna magiczna sztuczka Daniela Radcliffe'a będzie najtrudniejsza ze wszystkich dotychczasowych. Czy po dekadzie wcielania się w postać Harry'ego Pottera aktor będzie w stanie przekonująco odegrać następne główne role?

Na trzy dni przed swoimi 21. urodzinami gwiazdor wydaje się być gotowy, by stanąć przed tym wyzwaniem, choć jego myśli wciąż dryfują w stronę Hogwartu. – Najlepszym sposobem przetrwania tego dziwnego okresu będzie praca – stwierdza Radcliffe. – Wiem, że to jest najbardziej konstruktywne rozwiązanie. W przeciwnym razie będę snuł się z kąta w kąt, narzekając: "Och, jak bardzo za nimi wszystkimi tęsknię...". Dlatego cieszę się, że mogę zająć się kolejnymi projektami – dodaje młody Brytyjczyk.

Tych nowych wyzwań zebrało się całkiem sporo. Wiosną Radcliffe pojawi się na Broadwayu w spektaklu "Jak odnieść sukces w biznesie, w ogóle się nie starając". Poza tym bierze udział w trzech produkcjach filmowych. Pierwsza z nich to adaptacja powieści Susan Hill "Kobieta w czerni", znanej z wersji scenicznej wystawianej na londyńskim West Endzie od czerwca 1989 roku (spektakl ten jest o cały miesiąc starszy od Radcliffe'a).

Hill przedstawia niewielkie angielskie miasteczko, w którym dzieją się straszne rzeczy. Zdaniem Radcliffe'a, autorka scenariusza Jane Goldman ("Kick-Ass", "Gwiezdny pył") porusza temat zjawisk nadprzyrodzonych w sposób znacznie bardziej przerażający od halloweenowych wizji rodem z filmów o Harrym Potterze. Aktor z uznaniem wyraża się także o reżyserze filmu Jamesie Watkinsie ("Eden Lake").

– Podczas naszej pierwszej rozmowy zacytował Stanleya Kubricka, który twierdził, że wszystkie filmy o życiu po śmierci są z natury pocieszające – opowiada Radcliffe. – Sądzę, że nasza historii ma w sobie coś takiego i jest to bardzo prawdziwe. Wprawdzie jest to bardzo przerażający horror, ale także opowieść o stracie i cierpieniu. Czytałem scenariusz w samolocie i nie wiem, co sobie o mnie pomyśleli inni pasażerowie, bo cały czas podskakiwałem ze strachu.

Zdjęcia rozpoczną się tej jesieni. Radcliffe pojawia się niemal w każdej scenie. Będzie to dla niego prawdziwy sprawdzian, który wykaże, czy jest w stanie unieść film bez machania czarodziejską różdżką. – Dotychczas widzowie oglądali moją twarz tylko w okularach. Teraz to się zmieni – zapowiada gwiazdor. Wymienia przy tym kolejne filmy, w których będzie można go zobaczyć, takie jak nowa wersja "Na Zachodzie bez zmian" oraz "The Journey Is the Destination" – opowieść o fotoreporterze Danie Eldonie zabitym w Somalii.

Dla niektórych kinomanów oglądanie Radcliffe'a w innej roli – czy to w okularach, czy bez – może być trudne. Sześć odcinków sagi o Harrym Potterze zarobiło dotychczas na całym świecie ponad 5 miliardów dolarów. Na listopad tego roku zaplanowana jest premiera filmu "Harry Potter i Insygnia Śmierci: część I", a w lipcu 2011 roku do kin trafi druga część, zamykająca całą serię. Radcliffe podkreśla, że dzięki przygotowaniom do "Kobiety w czerni" był w stanie poradzić sobie z emocjami towarzyszącymi zakończeniu dziesięcioletniej pracy u boku Emmy Watson i Ruperta Grinta. – Wszyscy troje płakaliśmy – wspomina Radcliffe ostatni dzień na planie "Pottera".

Teraz aktor rozpoczyna kolejny etap swojej kariery i już na samym początku trafił pod skrzydła legendarnej wytwórni Hammer Film Productions. "Kobieta w czerni" jest bowiem firmowana przez to najbardziej szanowane wśród miłośników europejskich horrorów studio. Można powiedzieć, że firma wstaje z grobu po trzech dekadach, w czasie których nie wypuściła ani jednego filmu.

Wytwórnia powstała w 1937 roku, ale jej sława wiąże się z produkcjami z końca lat 50., takimi jak "Przekleństwo Frankensteina" czy "Dracula". – Hammer to część brytyjskiego dziedzictwa kinowego, firma, której wszyscy dobrze życzą. W czasach swej świetności wytwórnia była potentatem, produkującym tony filmów z takimi aktorami jak Christopher Lee czy Peter Cushing. To wspaniałe, że teraz się odradza – podkreśla Radcliffe.

Premiera "Kobiety w czerni" będzie wielkim wydarzeniem, głównie dzięki odtwórcy głównej roli. Jednak na widowni z pewnością zasiądzie wielu sceptyków. Czy twarz Radcliffe'a – tak dobrze znana z filmów, zabawek i gadżetów – nie sprawi, że niektórzy widzowie będą parskać śmiechem zamiast drżeć ze strachu?

Aktor podkreśla, że w nowym filmie gra zatroskanego ojca, a nie sierotę-czarodzieja, a to daje mu szansę odcięcia się od dawnego wizerunku. – Mam pewne obawy, ale moje wyzwanie polega na tym, by wyglądać jak młody tata. Jeśli mi się to uda, to natychmiast oderwę się od Harry’ego – mówi Radcliffe. – Scenariusz jest bardzo dobry, a postaci klarowne. Mam nadzieję, że ludzie dadzą się ponieść opowieści i przestaną zwracać na mnie uwagę – podsumowuje Brytyjczyk.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Rupert Grint nigdy nago

Rupert Grint zarzeka się, że nigdy nie rozbierze się na scenie.

Gwiazdor "Harry'ego Pottera" marzy o występach w teatrze, jednak nie zamierza iść w ślady kolegi, Daniela Radcliffe'a, który grał nago na deskach teatrów w Nowym Jorku i Londynie w sztuce "Equus".

- Bardzo chciałbym grać na żywo, przed publicznością, ale nie zgadzam się na zdejmowanie ubrania - oświadczył Grint. - Jestem gotowy na wszystko inne oprócz występów w negliżu.

Od 19 listopada 2010 roku polscy widzowie będą mogli podziwiać Ruperta Grinta w pierwszej odsłonie filmu "Harry Potter i Insygnia Śmierci".

Źródło: WP.pl

piątek, 20 sierpnia 2010

Film Harry Potter i Insygnia Śmierci jest dziwny

Daniel Radcliffe stwierdził, że pierwsza odsłona ekranizacji ostatniej książki z serii "Harry Potter" jest... dziwna.

Obraz "Harry Potter i Insygnia Śmierci" został podzielony na 2 części.

- Pierwsza z nich to takie dziwaczne kino drogi - wyjaśnił aktor. - W porównaniu z drugą, ma relatywnie dużo wolniejsze tempo. Ta część koncentruje się na odkrywaniu związków pomiędzy bohaterami. Ich przyjaźń po raz pierwszy zostaje poddana prawdziwym testom. Druga część to nie dająca się zatrzymać kolejka górska pełna walk i włamań. Zaczyna się od kradzieży, a przeradza w wojnę na całego.

Pierwsza odsłona trafi na ekrany polskich kin 19 listopada 2010 roku.

Na podstawie Film.wp.pl

sobota, 21 listopada 2009

Nie mogę się doczekać mądrych pytań - wywiad z Danielem Raddcliffe'm



Rozmowa z Danielem Radcliffem, odtwórcą roli Harry'ego Pottera, z okazji premiery filmu "Harry Potter i Książę Półkrwi" na DVD i Blu-ray (20 listopada)



Daniel był zachwycony perspektywą udziału w ogromnej ilości dodatków specjalnych w wydaniach Blu-ray oraz DVD filmu "Harry Potter i Książe Półkrwi". Poza fascynują i wesołą rozmową z montażystą "Księcia Półkrwi", Markiem Dayem, Daniel udzielił także wywiadu kolegom z planu: Matthewowi Lewisowi (odtwórca roli Neville'a Longbottoma) i Alfredowi Enochowi (Dean Thomas). Radcliffe pojawia się w wielu ekskluzywnych scenach usuniętych, a fani młodego aktora mogą dowiedzieć się o swoim idolu jeszcze więcej dzięki funkcji Maximum Movie Mode.

"Harry Potter i Książę Półkrwi" to już twój szósty film z tej serii.

Daniel Radcliffe: Zgadza się!

Jakie wrażenia tym razem?

"Zakon Feniksa" spotkał się z tak pozytywną reakcją, że do nowego filmu podszedłem z pewną obawą. Nie było zmiany reżysera – a tak działo się wcześniej tylko raz, przy pierwszej i drugiej części. Było to ekscytujące pod tym względem, że zdążyłem zaprzyjaźnić się z Davidem [Yatesem] i ucieszyłem się, że możemy kontynuować naszą znajomość i wspólną pracę. Poza tym zdaliśmy sobie sprawę, że zostały nam jeszcze dwie części, a jak do tej pory udaje nam się utrzymywać tempo. Ale jak je utrzymać do końca? Szósty film był dosyć trudny w realizacji, ponieważ ta część powieści jest wprowadzeniem do siódmej książki. Na szczęście, dzięki swojemu geniuszowi, David i Steve Kloves uwypuklili pewne fragmenty fabuły, jak wszystkie związane z Ronem i Lavender czy Harrym i Ginny i stworzyli film, który nie stanowi jedynie preludium do siódmej części, ale jest samodzielnym dziełem.

Fabuła "Księcia Półkrwi" jest momentami dosyć mroczna. Czy myślisz, że zachowanie równowagi poprzez położenie nacisku na rozwijające się uczucia między bohaterami to dobry pomysł?

Uważam, że to strasznie ważne. W przeciwnym razie mielibyśmy dwie godziny i 15 minut nieustającej zagłady, a ja byłbym samotny. [Śmiech] Takie są fakty. Myślę więc, że to niezwykle ważne. Moim zdaniem Rupert [Grint] i Jessie [Cave] rozegrali to fenomenalnie.

Czy tym razem byłeś onieśmielony? Musiałeś zmierzyć się ze stratą swojego mentora w osobie Dumbledore'a. Harry w sumie jest przyzwyczajony do strat, ale tym razem to wielka strata…

Muszę przyznać, że jest coraz trudniej, ponieważ w ostatnich trzech filmach Harry'emu umiera ktoś bliski. Jest wiele możliwych reakcji. Tym razem żal, który grany przeze mnie bohater odczuwał, jest dużo łagodniejszy niż wściekłość, którą przeżył po zamordowaniu Syriusza. Ale było trudno nakręcić tę scenę, szczególnie dlatego, że Michael Gambon, grający trupa, mrugał do mnie okiem, a ja starałem się być emocjonalny i poruszony. Jest świetny, ale, o Boże, jak on lubi napędzać stracha! [śmiech].

Pojawiasz się w materiale filmowym o montażu zawartym w wydaniach Blu-ray i DVD filmu "Harry Potter i Książę Półkrwi". Czy to dlatego, że interesujesz się tym zagadnieniem?

Zapytali mnie "czy są jakieś dziedziny, które cię szczególnie interesują?". Szczerze mówiąc, to widzę jedynie około 10 procent tego, co dzieje się w studio. Montaż jest tym, co zawsze uważałem za najbardziej mozolną i drobiazgową pracę. Wiedziałem o nim niewiele. Uważam, że montażyści to anonimowi bohaterowie przemysłu filmowego, ponieważ mogą sprawić, że słaby występ czy słaby film okażą się tak naprawdę dobrymi. Więc byłem bardzo ciekaw jak to wygląda, a poza tym Mark to fantastyczny facet i pomyślałem, że jeśli mam się czegoś nauczyć, to mam okazję na krótką pogawędkę na ten temat z Markiem.

Bierzesz też udział w czymś zupełnie nowym. Opowiedz o funkcji Live Community Screening, dostępnej dzięki formatowi Blu-ray.

Wydarzenie to będzie miało miejsce 12 grudnia i każdy, kto posiada film "Harry Potter i Książę Półkrwi" na Blu-ray, będzie mógł skorzystać z funkcji BD-Live dostępnej na płycie. Oznacza to, że każdy będzie mógł dołączyć do mnie i Davida Yatesa na wspólne oglądanie filmu. Następnie wszyscy na całym świecie będą oglądać zsynchronizowaną wersję filmu, po którym będą mogli zadać Davidowi i mi pytania – postaramy się na nie odpowiedzieć jak najbardziej trafnie i interesująco, jeśli tylko będziemy potrafili!

Będziesz zatem zachęcał ludzi do uczestnictwa?

No pewnie. Szczerze mówiąc to jestem bardzo, ale to bardzo podekscytowany tym faktem. Myślę, że będzie naprawdę super. Nie mogę się doczekać niektórych mądrych pytań. Wśród nich na pewno znajdą się takie, których nigdy wcześniej mi nie zadano, ponieważ fani podchodzą do filmu zupełnie inaczej niż dziennikarze. Więc sądzę, że pewne kwestie pojawią się po raz pierwszy.


Źródło: Film.Onet.pl

środa, 1 lipca 2009

Daniel Radcliffe woli starsze

Daniel Radcliffe nie przepada za dziewczynami młodszymi od siebie. Aktor zdecydowanie gustuje w starszych kobietach, ponieważ - jak twierdzi - są mniej wymagające. A on jest już dorosły. Czym się to objawia? Według młodego aktora dowodem na jego dojrzałość jest wybór ukochanej. Niespełna 20-letni gwiazdor wybiera bowiem tylko dojrzałe kobiety i nawet nie zerka w stronę nastoletnich młódek.

Daniel udzielił właśnie wywiadu magazynowi "Parade". Już nieco wcześniej zdradzał, że wyjątkowo silnie działają na niego kobiety dojrzałe - stracił cnotę w wieku 16 lat z kochanką znacznie starszą, jednak nie poznamy nigdy jej personaliów, gdyż młody aktor przyrzekł jej dyskrecję. W ostatniej rozmowie z dziennikarzem potwierdził swoje preferencje:

"Dziewczyny w moim wieku i młodsze nawet nie wchodzą w grę. Nie ma takiej opcji. Krótko mówiąc, odkryłem, że takie dziewczyny chcą tylko imprezować i trudno lokować w nich uczucia. Więc większość dziewczyn, z którymi się do tej pory na poważnie spotykałem, była starsza. Mam teraz nieco inne wymagania wobec kobiety. Dojrzałem i nie mógłbym się umawiać z kimś, kto nie traktuje mnie serio".

Młode fanki popularnego Harry'ego Pottera nie będą zachwycone tym wyznaniem. Daniel mógłby mieć niejedną dziewczynę w podobnym do swojego wieku, lecz jak sam mówi, nie interesuje się małolatami.

- Muszę przyznać, że moje rówieśniczki trzeba zabawiać o wiele częściej i intensywniej niż starsze dziewczyny - mówi Radcliffe. - Dlatego właśnie wolę starsze kobiety. Każda dziewczyna, z którą łączyło mnie coś poważniejszego, była już dawno po dwudziestce - wyznał Radcliffe.


Więcej na: SE.pl, Dziennik.

sobota, 23 maja 2009

Daniel Radcliffe będzie się lenił

Daniel Radcliffe zamierza pójść na urlop po zakończeniu pracy na planie ostatniego filmu o Harrym Potterze.

Aktor przyznał, że nie może się już doczekać chwili, w której będzie mógł odpocząć od obowiązków i nacieszyć się zarobionymi przez lata pieniędzmi.

- Jestem w bardzo wygodnej pozycji, bo tak naprawdę nie muszę robić nic - tłumaczy Radcliffe. - Naturalnie, filmy o Harrym Potterze zapewniły mi stabilizację finansową. Daje mi to ogromną radość i poczucie wolności. Nie muszę pracować każdego dnia i nie jestem od nikogo zależny. To wspaniałe uczucie.

Źródło: WP.pl

piątek, 15 maja 2009

Daniel Radcliffe nie zadziera nosa i ma nowego "kumpla"

Najnowsze ploteczki:

Daniel Radcliffe nie zadziera nosa

Daniel Radcliffe nadal twardo stąpa po ziemi dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół.

Gwiazdor "Harry'ego Pottera" zdradził, że gdy tylko zaczyna zadzierać nosa, jego najbliżsi sprowadzają go do parteru.

- Ludzie, którzy mnie otaczają, są cudowni, normalni i skromni, dlatego gdy tylko zaczynam się wywyższać, pokazują mi, gdzie moje miejsce - tłumaczy Radcliffe. - Poza tym w Anglii młodych aktorów traktuje się inaczej, niż w Stanach. W Ameryce jesteś najpierw gwiazdą, a dopiero później dzieckiem. W Anglii jest dokładnie na odwrót.

Źródło: WP.pl


Z cyklu:

Dziwne wybory młodego aktora

Harry Potter baluje z transseksualistą

Filmowy Harry Potter, czyli Daniel Radcliffe, ostatnio dość dziwnie dobiera sobie towarzystwo. Zamiast spotykać się z dziewczętami i kolegami w swoim wieku, młody aktor włóczy się po nocnych klubach z niejaką Our Lady J, blond transseksualistą z Nowego Jorku. Co na to fanki Radcliffe'a?

Zobacz zdjęcie!

19-letni Brytyjczyk coraz więcej czasu spędza z Our Lady J. Razem wychodzą do klubów i pałaszują kolacje w miłych knajpkach. "Nowa przyjaciel" Daniela trudni się odgrywaniem aktorki i piosenkarki Dolly Parton, Alanis Morissette i Nine Inch Nails (?!). Bliski przyjaciel transseksualisty powiedział prasie, że Our Lady J spotyka się z Radcliffem już od dawna i świetnie się dogadują. "Para" poznała się na Brodway'u, gdzie Daniel brał udział w spektaklu "Equus", gdzie odegrał swoją pamiętną nagą rolę. Zapytany o nowego przyjaciela aktor odparł, że jest "niesamowity". Na Twitterze Our Lady J w sobotę pojawił się następujący wpis: "Tuż po pysznej kolacji z Danem Radcliffem".

Czy to coś poważnego czy tylko przelotny romans...?

Źródło: Dziennik.pl

wtorek, 28 kwietnia 2009

Harry Potter postarzony jak Benjamin Button?

Ludzie odpowiedzialni za niesamowite przemiany Brada Pitta w filmie "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" znaleźli zatrudnienie na planie ostatniej części "Harry'ego Pottera".

Zdjęcia do ekranizacji ostatniego tomu przygód Harrego Pottera właśnie trwają. Ze względu na bardzo rozbudowaną fabułę, film zostanie podzielony na dwie części. Jednak nie to było najtrudniejszą decyzją producentów.

Autorka powieści J.K. Rowling sprawiła im bowiem nie lada kłopot, przenosząc finałową scenę sagi o 19 lat w przyszłość. Początkowo planowano zatrudnić starszych aktorów, aby wcielili się w głównych bohaterów na ostatnie minuty filmu. Zmiana koncepcji nastąpiła po obejrzeniu produkcji z Bradem Pittem w roli głównej.

Tak jak w filmie, który okazał się być największym przegranym ostatniej gali rozdania Oscarów, tak i Harry Potter i jego przyjaciele zostaną komputerowo postarzeni. Producent filmu David Heyman przyznaje, że nie czułby się komfortowo, gdyby w ostatniej scenie nie mogli wystąpić aktorzy, którzy od początku stanowią fundament tego przedsięwzięcia.

Odtwórca roli głównego bohatera - Daniel Radcliffe - nie jest zbyt przychylnie nastawiony do tego pomysłu. "Jeśli wszystko poszłoby dobrze, to jestem za, ale na razie nie jestem przekonany. Jeśli ten pomysł okaże się błędem i w taki sposób zakończy się cała historia - to byłoby to straszne." - przyznaje Radcliffe. "Jeśli decyzja należałaby do mnie, to zdecydowanie postawiłbym na starszych aktorów."

Mimo to młody aktor przekonuje, że wraz ze swoimi przyjaciółmi z planu zrobią wszystko, aby pokazać magię tkwiącą w tych finałowych scenach. "Po obejrzeniu Benjamina Buttona czuję, że jest to możliwe, a wszystko będzie zależało od naszej trójki. Naprawdę będziemy musieli poczuć się starsi." - kończy aktor.

Źródło: Interia.pl

piątek, 3 kwietnia 2009

Plotki: szokujące zdjęcia, skandale i inne ambitne wiadomości

Zamieszczam ostatnie, mniej lub bardziej związane, plotki z życia naszych gwiazdek. Nie będę umieszczać całej treści, więc w zależności co kogo interesuje można sobie poklikać linki.

Michael Jackson zaprasza Harry'ego Pottera za kulisy
Daniel Radcliffe, Rupert Grint i Emma Watson dostaną specjalne przepustki VIP na koncert Jacksona, który odbędzie się 8 lipca - informuje dziennik "The Sun". Więcej na WP.pl

Emma Watson odstrasza chłopaków
Emma Watson przyznała, że jej sława onieśmiela potencjalnych kandydatów na partnera. Więcej na WP.pl

Najcenniejsze młode gwiazdy wg "Forbesa"
Na liście najbardziej wpływowych młodych gwiazd magazynu "Forbes" na pierwszym miejscu znalazł się Daniel Radcliffe, Emma Watson na szóstym. Więcej na Dziennik.pl

Skazano zabójcę filmowego ucznia Hogwartu
Karl Bishop, nożownik, który zamordował aktora Roba Knoxa, grającego w filmie "Harry Potter", został skazany, resztę życia spędzi w więzieniu. Nieżyjący Rob Knox wcielił się w ucznia Ravenclawu Marcusa Belby'ego. Więcej na Onet.pl

Harry Potter pali jak smok
Przyjaciele Daniela twierdzą, że jest nałogowcem, wypala paczkę papierosów dziennie! Więcej na Dziennik.pl

Emma Watson idzie na studia
Emma Watson właśnie wybiera się na studia. Dostała się na prestiżowy Uniwersytet Yale. Więcej na Dziennik.pl

Harry Potter zatańczy dla ciebie
Daniel Radcliffe, chce do musicalu. Jak twierdzi, czas przyszedł, by zmierzyć się z śpiewem i tańcem. Debiutował w czasie charytatywnej gali w Nowym Jorku. Teraz chce prawdziwej roli. Więcej na Dziennik.pl

Emma Watson chce zdystansować się do swojego dziecięcego wizerunku
Artykuł można przeczytać na Dziennik.pl
. Zdjęcia Emmy do magazynu Vogue można obejrzeć tutaj, a sesję do "VS" tutaj.

czwartek, 27 marca 2003

Daniel Radcliffe - wywiady


Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Komnata Tajemnic

Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Komnata Tajemnic (2)

Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Komnata Tajemnic (3)



(Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, czyli prawdopodobnie w listopadzie/grudniu 2001 roku.)

Opowiedz w kilku słowach, o czym jest, twoim zdaniem film "Harry Potter i kamień filozoficzny"!

Daniel Radcliffe: Tak, ogólnie, jest to opowieść o przemianie najzwyklejszego z pozoru chłopca w bohatera magicznego królestwa.

A jaki jest Harry?

D.R.: Ta postać jest taka prawdziwa, realistyczna, że wręcz wyskakuje ze stron książki! Znam kilku chłopców trochę do niego podobnych. Zresztą Harry jest tak złożoną postacią, że wielu ludzi mogłoby odnaleźć w nim swoje wady czy zalety, i się z nim identyfikować.

Jak się czułeś, gdy to właśnie ciebie wybrano do zagrania tej roli?

D.R.: Byłem z siebie dumny. Nie wiem, ilu chłopców brano pod uwagę i tak naprawdę wcale nie chcę tego wiedzieć, bo chyba bym się tej liczby przestraszył. Ale zdaję sobie sprawę, że książka jest niesamowitym fenomenem na całym świecie...Na pewno setki, miliony ludzi chciało zagrać w tym filmie. To niewiarygodne, że na Harry 'ego Pottera wybrano właśnie mnie!

Pamiętasz moment kiedy się o tym dowiedziałeś?

D.R.: Siedziałem w wannie i rozmawiałem z mamą. Wtedy wszedł tata i powiedział, że dostałem tę rolę. Byłem tak szczęśliwy, że aż krzyczałem z radości. O drugiej nad ranem zbudziłem rodziców pytając, czy to sen i czy naprawdę będę mógł grać w filmie o Harry 'm Potterze.

Miąłeś tremę na planie zdjęciowym?

D.R.: Czułem się całkiem fajnie - dzięki reżyserowi. Chris Columbus jest fantastycznym człowiekiem! Rozmawia z każdym, a niektórzy reżyserzy przecież wcale nie gadają z aktorami. Chris naprawdę starał się nam pomagać. Na dodatek jest bardzo zabawny.

Filmowy Harry ma dwójkę przyjaciół...

D.R.: Tak - Rona oraz Hermionę. Od razu, jak tylko Ron i Harry spotykają się, zostają najlepszymi przyjaciółmi. Od początku wiedzą, że mogą się ze sobą świetnie dogadywać. Później Harry Potter bardzo lubi też Hermionę, chociaż na początku ona trochę się wymądrza i zadziera nosa.

Każdy z tej waszej czarodziejskiej trójki jest całkiem inny...

D.R.: Między Harry 'm, Ronem i Hermioną istnieje silna więź. Ron jest prześmieszny, zabawny, a Hermiona z kolei jest taka niesamowicie mądra! Jest jak... fontanna wiedzy. W sumie oboje są wspaniali i Harry świetnie się z nimi czuje.

Co Ci się najbardziej podoba w tej całej historii o Potterze?

D.R.: Sam pomysł jest już niesamowicie oryginalny i nigdy wcześniej nikt czegoś takiego nie stworzył. Ta cała magia... Gdyby tak zebrać jakieś milion osób, a J.K. Rowling (autorka serii książek o przygodach Harry'ego) byłaby między nimi, to tylko ona jedna wymyśliłaby np. quidditch. Nie mogę sobie wyobrazić, jak w ogóle można stworzyć w głowie tak zwariowany sport, jak niby-koszykówka na miotłach! Kiedy to czytam myślę sobie "To jest super! Gdybym tylko potrafił cos takiego wymyślić!

* * * * *




(Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Komnata Tajemnic , czyli prawdopodobnie w listopadzie/grudniu 2002 roku.)

Jak dajesz sobie radę łącząc normalne życie w szkole z kręceniem filmów?

Kiedy pracuję, mam codziennie od trzech do pięciu godzin zajęć szkolnych. Teraz, podczas długiej przerwy między kręceniem drugiego i trzeciego filmu, jestem w szkole właściwie po raz pierwszy od dwóch lat.

Czy dziwnie jest być znowu w szkole?

W pewnym sensie tak, ale koledzy są bardzo mili...

Są nastawieni pozytywnie czy też trochę sztywni w stosunku do ciebie?

Uważam, że niektórzy z nich zupełnie nie wiedzą, czego się po mnie spodziewać. Wszyscy są mili, chociaż trochę ostrożni na początku.

Jakie znaczenie miał dla ciebie powrót do roli Harry'ego po sukcesie pierwszej części Harry'ego Pottera.

Duże, ponieważ nie było długiej przerwy pomiędzy ukończeniem pierwszej części i rozpoczęciem drugiego filmu. Kiedy zaczynaliśmy drugi film, pamiętaliśmy jeszcze pierwszy.

Zatem nie było problemów przy wcielaniu się w rolę?

Nie.

Co myślałeś o pierwszym filmie, kiedy zobaczyłeś go w całości?

Myślałem, że to dobry, naprawdę niezwykły film, ale uważam, że druga część jest dużo lepsza. Wynika z tego, że film jest znakomity.

Co, twoim zdaniem, sprawiło, że jest lepszy od pierwszej części?

Ja, Emma i Rupert mogliśmy rozwinąć swój "warsztat aktorski". Poznaliśmy trochę lepiej swoją pracę, Chris mógł eksperymentować z różnymi ustawieniami kamer, robić to, co chciał. Podczas kręcenia pierwszego filmu nie miał takich możliwości, bo nie wiedzieliśmy zbyt dużo o tym, co robimy, a to ograniczało reżysera.

Chris mówił, że pierwszy film rzeczywiście był dla waszej trójki nauką aktorstwa.

Tak, jak sądzę pierwszy film był wprowadzeniem - zdobyciem nowych umiejętności, zapoznaniem się z pracą aktora - do drugiego.

Czy podczas kręcenia filmu ty, Rupert i Emma zaprzyjaźniliście się?

Byliśmy przyjaciółmi już w pierwszym filmie. W drugiej części jesteśmy jeszcze lepszymi.

Czy uważasz, że Komnata Tajemnic jest bardziej mrocznym filmem niż pierwsza część przygód Harry'ego Pottera?

Tak, z powodu fabuły samej w sobie. W pierwszym filmie w całej szkole nie było osób, które byłyby w niebezpieczeństwie, którym groziłaby śmierć. Drugi film jest znacznie bardziej mroczny, także z powodu charakteru Harry'ego. Harry staje się paranoikiem, słyszy głosy, w jednej scenie (film i książka) myśli, że mógłby zabić. Jest zagubiony.

Jak się czujesz podczas kręceniu scen akcji i które z nich były najtrudniejsze?

Jedną z najtrudniejszych rzeczy było wspinanie się po ścianie skalnej. To była fantastyczna zabawa, ale zarazem - ciężka praca. Wszedłem bardzo wysoko, na sam szczyt.

Co wniosły nowe postacie wprowadzone do opowieści, grane przez Kennetha Branagha i Jasona Isaacsa?

Myślę, że wprowadzenie nowych postaci spowodowało wzrost napięcia. Jeśli zapytasz większość z osób, które przeczytały trzy czwarte drugiej części Harry'ego Pottera, kto ich zdaniem jest czarnym charakterem - odpowiedzą: Gilderoy Lockhart lub Lucius Malfoy. Uważam, że dobrze, że są dwie takie osoby, które mogą być czarnymi charakterami w szkole. Historia stała się bardziej tajemnicza i to jest wspaniałe.

Oni z pewnością są bardzo barwnymi i ekstrawaganckimi postaciami.

Fakt: Jason Isaacs z długimi blond włosami i Ken Branagh z niezwykłym królewskim mundurze.

Co lubisz robić, jeśli masz wolny czas?

Oglądać filmy, słuchać muzyki, jeść.

Podobno jesteś fanem muzyki punkowej?

Zdecydowanie.

* * * * *




(Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Komnata Tajemnic , czyli prawdopodobnie w listopadzie/grudniu 2002 roku.)

Martin Palmer: Na co dzień też nosisz okulary?

Daniel Radcliffe: Nie, choć powinienem, bo trochę wzrok mi się psuje od komputera. Kiedyś założyłem okulary, ale zaraz zgubiłem

M. P.: Twoje życie zapewne zmieniło się od czasu, kiedy zagrałeś ucznia Hogwart, bo wszyscy widza w Tobie Harry'ego.

D. R.: Zmieniło się, ale nie bardzo. Czasem ludzie rozpoznają mnie na ulicy i chcą porozmawiać o filmie. Mówią zazwyczaj bardzo miłe rzeczy. Może komuś wydałoby się, że to strasznie nudne, wciąż spotykać ludzi, którzy chcą się podzielić uwagami na temat filmu. Ale nie dla mnie. Bardzo lubię ich obserwować. W ten sposób mogę się czegoś nauczyć i wykorzystać to jako aktor.

M. P.: W filmie "Harry Potter i Komnata Tajemnic" zagrałeś małego czarodzieja drugi raz.

D. R.: Ale ten Harry z drugiej części nie jest już taki mały. Dorasta. Pewniej też porusza się po szkole czarodziejów - Hogwarcie. Odkrywa, że dzieje się tam coś złego. Ktoś otworzył Komnatę Tajemnic i chce wypędzić ze szkoły wszystkie szlamy.

M. P.: I Harry będzie musiał się z tym kimś rozprawić?

D. R.: Tak, i dlatego staje się "mocnym facetem", kimś w rodzaju bohatera filmu akcji, tyle że dla młodszej widowni. Bardzo lubiłem kręcić sceny kaskaderskie. Oczywiście, nie we wszystkich mogłem wziąć udział i wtedy zastępował mnie kaskader, David Holmes. Chociaż on ma 19 lat, jest mniej więcej mojego wzrostu. Pomagał mi też w treningach przed filmem. Dzięki niemu jestem o wiele bardziej wysportowany niż kiedyś i mogłem sam wystąpić w wielu trudnych scenach.

M. P.: Pewnie Twoi fani myślą, że jesteś ekspertem od Harry'ego Pottera?

D. R.: Uwielbiam powieści o nim, lecz nie pamiętam wszystkich szczegółów. Na przykład - z czego jest zrobiona moja różdżka. Kilka razy plan filmowy odwiedzili prawdziwi fani filmu i im nie trzeba było tłumaczyć, jaką scenę akurat kręcimy, bo wielu z nich zna książki o Harry'm Potterze niemal na pamięć.

M. P.: Jak zareagowali Twoi znajomi na to, ze stałeś się gwiazdą filmową?

D. R.: Na szczęście, moi przyjaciele widzą we mnie Daniela, a nie Harry'ego. Ale muszę przyznać, że część osób jest o moją sławę zazdrosna i widząc mnie mruczą pod nosem "ten słynny Harry Potter", trochę jak Draco Malfoy (śmiech). Czasem starają się zrobić mi na złość. Takie zagrywki pozwalają mi docenić, że mam prawdziwych przyjaciół.

M. P.: A czy grający Rona Rupert Grint i Emma Watson (Hermiona) także stali się Twoimi przyjaciółmi?

D. R.: No jasne! Emmę cenię za to, że jest taka bystra. Zupełnie jak Hermiona. Rupert natomiast jest strasznie zabawny. Potrafi naśladować każdy dźwięk. Jest też histerykiem, trochę jak filmowy Ron. W ogóle jesteśmy prywatnie podobni do granych przez nas postaci. Nawet fizycznie, choć ostatnio sporo urośliśmy. Zwłaszcza Rupert. Jest teraz znacznie wyższy ode mnie.

M. P.: Niedługo zaczniecie pracę na planie trzeciej części. Czy po zakończeniu zdjęć będziesz miał wakacje?

D. R.: Tak, ale dopiero w sierpniu. Wtedy wybieram się do Ameryki. Bardzo lubię ten kraj - byłem tam już dwa razy. Podobało mi się też w Disneylandzie i w Nowym Jorku.

M. P.: Czy podczas pracy na planie nie miąłeś problemów z nauką?

D. R.: O nie! Wtedy miałem najlepsze oceny w całym moim życiu, głównie dzięki pracy pewnego czarodzieja uczącego mnie indywidualnie. To dzięki niemu zdałem trudne egzaminy i dostałem się do mojej wymarzonej szkoły średniej. Poza tym na egzaminie miałem pytanie o "Wieczór Trzech Króli" Szekspira. Kiedy czytałem tę komedię, okazało się, ze wiele postaci przypomina te z "Harry'ego Pottera". Przypomniało mi się też, że autorka powieści, J. K. Rowling, bardzo inspirowała się tym dziełem pisząc swoje powieści.

M. P. Czy nie kusiło Cię, żeby zapytać panią Rowling, która cały czas kręciła się po planie filmu, co przydarzy się Harry'emu w następnej powieści?

D. R.: Kusiło, ale dlaczego miałbym to wiedzieć wcześniej niż inni? Chcę, żeby to była niespodzianka!

* * * * *



(Wywiad przeprowadzony po premierze filmu Harry Potter i Komnata Tajemnic , czyli prawdopodobnie w listopadzie/grudniu 2002 roku.)

Bravo - Co powiesz na temat plotki, że rolą w drugiej części "Harry' ego Pottera" pożegnałeś się z filmem ?

Daniel - Tak jak mówicie - to tylko plotka. Dla mnie jest oczywiste, że wiosną zaczynam zdjęcia do kolejnej części, "Harry Potter i Więzień Azkabanu". W domu przechowuję podpisany przez rodziców kontrakt. Ale czy potem zagram w jeszcze jednej części, naprawdę dzisiaj jeszcze nie wiem.

Bravo - Poznałeś już reżysera trzeciego odcinka, Alfonso Cuaróna ?

Daniel - Osobiście, niestety nie. Nie widziałem również jego ostatniego filmu. U nas w Anglii wpuszczają na niego, dopiero gdy ma się skończone 18 lat. Strasznie dużo tam sexu (śmieje się) !!!

Bravo - Jak Ci się pracowało przy "Komnacie Tajemnic" ?

Daniel - Czułem się jak na wielkim zjeździe rodzinnym. Większość osób znałem ze zdjęć z pierwszej części. Muszę się przyznać, że z powodu mutacji ciągle zmieniał mi się głos i niektóre sceny musieliśmy kręcić wiele razy.

Bravo - Przy których z nich miałeś największy ubaw ?

Daniel - Scena, w której z pomocą czarodziejskiej różdżki walczę z Draco, to po prostu rewelka. Poza tym fajnie wypadło pierwsze spotkanie Rona i Harry'ego z pająkiem - Aragogiem. Ron, czyli Rupert strasznie głośno wrzasnął ze strachu. Słysząc go, byłem pewien, że narobił w gacie.

Bravo - Zdarzyły się też niebezpieczne sytuację ?

Daniel - O, tak! W scenie, w której prawie wypadam z latającego samochodu, naprawdę wisiałem 10 metrów nad ziemią i robiło mi się słabo. Przypominało to trochę szaleńczą jazdę kolejką górską w wesołym miasteczku.